Obiecałam szczegóły na temat lekcji mailowych, a tu cisza. Już się poprawiam. Lekcje mailowe to bardzo dobry sposób nauki dla osób, które:
-Nie mają czasu na lekcje osobiście
-Mieszkają daleko
-Są tzw. samoukami, wolą przerabiać materiał samodzielnie
-Znają podstawy i chcą uczyć się nowych rzeczy
- Mają kogoś do ćwiczenia praktycznej znajomości, ale brakuje im przystępnych wyjaśnień gramatyki
- Chciałyby uporządkować swoją znajomość języka wyniesioną z praktyki
- Lub po prostu chcą, by nauka była tańsza niż metodą tradycyjną.
Ten pomysł przyszedł mi do głowy na podstawie własnych doświadczeń. Przypomniałam sobie czas, gdy sama nauczyłam się języka w praktyce, jednak jeszcze nie wiedziałam co i dlaczego wygląda tak, a nie inaczej. Co wtedy zrobiłam? Zaczęłam studiować turkologię.
Jednak wszyscy wiemy, że inaczej jest uczyć się z własnej woli, a inaczej, gdy ktoś w jakiś sposób nas "sprawdza" i wywiera presję. Dobrze jest chcieć, ale nie musieć. Dobrze jest móc zrezygnować w każdej chwili. O to właśnie chodzi.
Lekcje mailowe są takie jakich życzy sobie uczeń. Układane indywidualnie. Dopasowywane do potrzeb i pragnień. Do tego możliwość konsultacji przez telefon, gdyby coś było niejasne.
Lekcja przykładowo może się składać z:
-Tekstu w jęz. tureckim wraz z tłumaczeniem i wyjaśnieniem zagadnień gramatycznych+ćwiczeń
lub
-Materiału gramatycznego+przykładów+ ćwiczeń
lub nawet
-Piosenki wraz z tłumaczeniem i wyjaśnieniem+kilku przysłów+słynnego cytatu
Może też być kombinacją poszczególnych wariantów. Wedle życzenia.
Zapraszam.
cafehurriya@yahoo.com
poniedziałek, 14 lipca 2014
czwartek, 19 czerwca 2014
Turecki przez e-mail
Wkrótce nowa inicjatywa! Planuję uruchomienie nowej formy lekcji tureckiego. Lekcje przez e-mail :)
Szczegóły niedługo!
Szczegóły niedługo!
poniedziałek, 28 kwietnia 2014
Türk kahvesi czyli kawa po turecku
Było już o herbacie, to nie może zabraknąć i kawy ! Mocna, aromatyczna, często słodka kawa po turecku, pijana jest w małych filiżankach (fincan). Sposób parzenia kawy po turecku różni się od tego znanego w Europie. Do zaparzenia kawy potrzebne jest naczynie o nazwie "cezve" (czyt. dżezwe). Jest to mały tygielek z długim uchwytem. Do naczynia wsypujemy potrzebną ilość kawy (np. 2 łyżeczki na filiżankę) oraz odmierzoną za pomocą filiżanki ilość zimnej wody. Dosypujemy także cukru, jeśli zamierzamy go użyć. Jeśli przykładowo będziemy przygotowywać dwie filiżanki kawy, wsypujemy ilośc kawy potrzebną do tego, dwie filiżanki wody oraz potrzebną ilość cukru. Minusem jest to, że nie da się w ten sposób zrobić jednej filiżanki słodkiej, a drugiej nie. Obie osoby będą piły kawę z taką samą ilościa cukru.
Pozornie sposób wsypania i wymieszania nie powinien mieć znaczenia, jednak podobno ma. Ja nauczyłam się tego kiedyś od dwóch sióstr, u których mieszkałam, a które uwielbiały parzyć sobie kawę w środku nocy (np. o drugiej). Tak naprawdę chodziło nie o samą kawę, a o wróżbę, którą potem się z niej robiło. Ich sposób wyglądał tak:
Wsypujemy potrzebną ilość kawy i cukru do cezve. Zazwyczaj było to dwie łyżeczki kawy na filiżankę oraz łyżeczka cukru. Potem odmierzamy filiżanką wodę, jednak wlewamy tylko trochę, tak aby po wymieszaniu powstała pasta. Mieszamy całość dokładnie, po czym dolewamy resztę wody. Stawiamy cezve na ogniu. Na początku ogień może być większy, jednak uważnie pilnujemy, aby kawa nie wykipiała. Gdy zaczyna pojawiać się piana, trochę przykręcamy ogień. Przygotowujemy filiżanki obok kuchenki. Gdy kawa zaczyna wrzeć i pojawia się piana (Liczy się refleks!), ściągamy ją z ognia, zbieramy łyżeczkę piany i wlewamy do filiżanek, po jednej do każdej. Stawiamy cezve ponownie na ogniu i czekamy aż znowu zacznie wrzeć. Gdy pojawia sie piana, znowu ściagamy i po łyżeczce do każdej filiżanki. Według tego jak nauczyły mnie Siostry, powinno się tą czynność wykonac trzy razy. Na końcu wlewamy do filiżanek kawę do pełna. W ten sposób, dzięki "zbieraniu piany", kawa ma więcej pianki i jest lepsza. Kawę pijemy, gdy jest jeszcze gorąca.
Do zrobienia kawy po turecku można użyć dowolnej kawy mielonej, jednak im drobniej mielona tym lepiej. Kawa mielona w Turcji jest tak drobna, że niemalże nie czuć jej w buzi. W Turcji możemy kupić kawę w gotowych opakowaniach lub też mieloną na miejscu. Jak nie trudno się domyślić ta druga jest świeższa i bardziej aromatyczna, jednak szybciej traci swą świeżość. Jedną z najlepszych marek kawy w Turcji jest Kurukahveci Mehmetefendi.
Po wypiciu kawy aż się prosi odwrócić filiżankę i zrobić sobie z niej wróżbę. W Turcji jest to bardzo powszechny zwyczaj, praktykowany na ogół przez kobiety. Spotykają się na plotki, piją kawę i wróżą sobie nawzajem wypatrując na dnie filiżanki symbolu obrączki (kółko) oznaczającego bliskie zamążpójście lub np. ptaków będących symbolem wiadomości. O wróżeniu z kawy pisałam już tutaj.
Po turecku kawa to kahve, a kawa po turecku Türk kahvesi.
Inne słówka kawowe:
fincan - filiżanka
şeker - cukier
su- woda
kaşık - łyżka
tabak - talerzyk
köpük - pianka
sıcak kahve - gorąca kawa
soğuk kahve - zimna kawa
neskafe - kawa rozpuszczalna (tak, tak:)
kahve falı - wróżba z kawy
kahve içmek - pić kawę
Kahve içiyorum. - Piję kawę.
Kahve içer misin? - Czy napijesz sie kawy?
fal bakmak - wróżyć
yudum - łyk
yudum yudum içmek - pić małymi łykami
kafein - kofeina
tat - smak
kahve kokusu - zapach kawy
Pozornie sposób wsypania i wymieszania nie powinien mieć znaczenia, jednak podobno ma. Ja nauczyłam się tego kiedyś od dwóch sióstr, u których mieszkałam, a które uwielbiały parzyć sobie kawę w środku nocy (np. o drugiej). Tak naprawdę chodziło nie o samą kawę, a o wróżbę, którą potem się z niej robiło. Ich sposób wyglądał tak:
Wsypujemy potrzebną ilość kawy i cukru do cezve. Zazwyczaj było to dwie łyżeczki kawy na filiżankę oraz łyżeczka cukru. Potem odmierzamy filiżanką wodę, jednak wlewamy tylko trochę, tak aby po wymieszaniu powstała pasta. Mieszamy całość dokładnie, po czym dolewamy resztę wody. Stawiamy cezve na ogniu. Na początku ogień może być większy, jednak uważnie pilnujemy, aby kawa nie wykipiała. Gdy zaczyna pojawiać się piana, trochę przykręcamy ogień. Przygotowujemy filiżanki obok kuchenki. Gdy kawa zaczyna wrzeć i pojawia się piana (Liczy się refleks!), ściągamy ją z ognia, zbieramy łyżeczkę piany i wlewamy do filiżanek, po jednej do każdej. Stawiamy cezve ponownie na ogniu i czekamy aż znowu zacznie wrzeć. Gdy pojawia sie piana, znowu ściagamy i po łyżeczce do każdej filiżanki. Według tego jak nauczyły mnie Siostry, powinno się tą czynność wykonac trzy razy. Na końcu wlewamy do filiżanek kawę do pełna. W ten sposób, dzięki "zbieraniu piany", kawa ma więcej pianki i jest lepsza. Kawę pijemy, gdy jest jeszcze gorąca.
Do zrobienia kawy po turecku można użyć dowolnej kawy mielonej, jednak im drobniej mielona tym lepiej. Kawa mielona w Turcji jest tak drobna, że niemalże nie czuć jej w buzi. W Turcji możemy kupić kawę w gotowych opakowaniach lub też mieloną na miejscu. Jak nie trudno się domyślić ta druga jest świeższa i bardziej aromatyczna, jednak szybciej traci swą świeżość. Jedną z najlepszych marek kawy w Turcji jest Kurukahveci Mehmetefendi.
Po turecku kawa to kahve, a kawa po turecku Türk kahvesi.
Inne słówka kawowe:
fincan - filiżanka
şeker - cukier
su- woda
kaşık - łyżka
tabak - talerzyk
köpük - pianka
sıcak kahve - gorąca kawa
soğuk kahve - zimna kawa
neskafe - kawa rozpuszczalna (tak, tak:)
kahve falı - wróżba z kawy
kahve içmek - pić kawę
Kahve içiyorum. - Piję kawę.
Kahve içer misin? - Czy napijesz sie kawy?
fal bakmak - wróżyć
yudum - łyk
yudum yudum içmek - pić małymi łykami
kafein - kofeina
tat - smak
kahve kokusu - zapach kawy
sobota, 26 kwietnia 2014
wtorek, 22 kwietnia 2014
"Być" - sufiksy osobowe.
W języku tureckim nie istnieje czasownik "być". Zdania typu "Jestem kobietą." albo "Książka jest ładna" tworzymy za pomocą tzw. sufiksów osobowych, które dodajemy na końcu wyrazu. W 3. os. l. poj. sufiks na ogół jest pomijany.
Np.
Bu kitap. To (jest) książka.
Bu ev. To (jest) dom.
W pozostałych osobach dodajemy sufiksy:
l.poj.
1. -im/-yim
2. -sin
3. -dir (na ogół opuszczane)
l.mn.
1. -iz/-yiz
2.-siniz
3.-dirler (lub -ler)
Sufiksy te są 4-postaciowe tzn. mają 4 postaci samogłosek w zależności od ostatniej samogłoski w wyrazie. (poza -ler - 2-postac.).
Np.
Ben kadınım. Jestem kobietą.
Ben öğrenciyim. Jestem uczniem/uczennicą/studentką.
Ben müdürüm. Jestem dyrektorem. itd.
Sen kadınsın. Ty jesteś kobietą.
Sen öğrencisin. Jesteś uczniem/cą.
Sen müdürsün. Jesteś dyrektorem.
O kadın. Ona jest kobietą.
O öğrenci. On/Ona jest uczniem/cą.
O müdür. On/ona jest dyrektorem.
Biz kadınız. My jesteśmy kobietami.
Biz öğrenciyiz. My jesteśmy uczniami/uczennicami.
Biz müdürüz. My jesteśmy dyrektorami.
Siz kadınsınız. Wy jesteście kobietami.
Siz öğrencisiniz. Wy jesteście uczniami.
Siz müdürsünüz. Wy jesteście dyrektorami.
Onlar kadınlar. (lub Onlar kadın.)
itd.
W następnej części: przeczenie i pytanie.
Np.
Bu kitap. To (jest) książka.
Bu ev. To (jest) dom.
W pozostałych osobach dodajemy sufiksy:
l.poj.
1. -im/-yim
2. -sin
3. -dir (na ogół opuszczane)
l.mn.
1. -iz/-yiz
2.-siniz
3.-dirler (lub -ler)
Sufiksy te są 4-postaciowe tzn. mają 4 postaci samogłosek w zależności od ostatniej samogłoski w wyrazie. (poza -ler - 2-postac.).
Np.
Ben kadınım. Jestem kobietą.
Ben öğrenciyim. Jestem uczniem/uczennicą/studentką.
Ben müdürüm. Jestem dyrektorem. itd.
Sen kadınsın. Ty jesteś kobietą.
Sen öğrencisin. Jesteś uczniem/cą.
Sen müdürsün. Jesteś dyrektorem.
O kadın. Ona jest kobietą.
O öğrenci. On/Ona jest uczniem/cą.
O müdür. On/ona jest dyrektorem.
Biz kadınız. My jesteśmy kobietami.
Biz öğrenciyiz. My jesteśmy uczniami/uczennicami.
Biz müdürüz. My jesteśmy dyrektorami.
Siz kadınsınız. Wy jesteście kobietami.
Siz öğrencisiniz. Wy jesteście uczniami.
Siz müdürsünüz. Wy jesteście dyrektorami.
Onlar kadınlar. (lub Onlar kadın.)
itd.
W następnej części: przeczenie i pytanie.
niedziela, 6 kwietnia 2014
Projekt Zmiana
Zmiana dzieje się. Zmiana w środku, to zmiana na zewnątrz. Świadoma zmiana to odpuszczenie tego, co nieaktualne. To pozwolenie odejść czemuś, by móc przyjąć coś nowego. To zdolność do podjęcia decyzji, do rezygnacji z czegoś, do straty. Otwartość na nieznane. To odwaga.
Czasem coś sprawia, że uczepimy się czegoś i trwamy bez zmian tak długo aż będziemy mieć dość. I wtedy są dwa wyjścia. Albo wybieramy trwanie w niezadowalającej nas rzeczywistości, oddalanie się od siebie, okłamywanie się, by przetrwać kolejne dni, wmawianie sobie, że nie jest tak źle, trzeba myśleć pozytywnie, albo może nawet, że cierpienie uszlachetnia, rozwija itd. Albo wybierzemy zmianę.
Ale nie, nie mam na myśli tego, że jeśli wybierzemy to pierwsze, to źle, to znaczy, że jesteśmy słabi, beznadziejni, leniwi i co tam jeszcze. Nie. Czasem potrzebny jest etap przygotowawczy, bo zwyczajnie brakuje odwagi, siły czy motywacji. To też dobrze. To też coś oznacza, na to też jest miejsce. Aby dojrzeć do zmiany, najpierw dobrze jest zaakceptować się w swoim słabszym stanie. Jest jak jest. Nie ma gotowości? To nie musi być. Nic na siłę! Akceptacja swojego stanu bez względu na szczegóły rodzi siłę, która niezbędna jest do zmiany. Zmiana nie może nadejść w pełni, jeśli wcześniej nie pojawi się akceptacja i pewność siebie. Wierzę, że na wszystko jest czas i robienie czegoś na siłę, to szkodzenie sobie, negowanie swoich potrzeb, niewrażliwość na siebie. To miłość do siebie i akceptacja w każdym stanie, może stać się poczatkiem prawdziwej zmiany. We właściwym kierunku, zgodnym ze sobą. Bo strach, jaki istnieje w chwili zmuszania się do czegokolwiek w tym zmiany, sprawia, że głos wewnętrzny milknie. Zostaje zastąpiony wątpliwościami, obawami, pojawia się trudność w podjęciu decyzji. Co może dać podjęcie decyzji na siłę? Decyzję, która nie da radości, która zaprowadzi do fałszywego celu. Decyzja musi być podjęta na spokojnie, bez pośpiechu, bez presji. Jeden etap musi się zakończyć, aby mógł nadejść drugi.
Biorę udział w Projekcie Zmiana. Projekt Zmiana polega na pisaniu z drugą, dobraną według podobieństwa celu osobą bloga. Co drugi dzień odpowiadamy na pytania coachingowe, jakie zostały ustalone na początku projektu. Ustalamy sobie cel i do niego dążymy. Na blogu zdajemy relację z naszych postępów. Nie ma presji, nie ma stresu. Jest termin, ale tylko po to, aby łatwiej było trzymać sie planu. Termin jest elastyczny, bo nie chodzi o to, by robić coś na siłę, ale o to, aby dla siebie zrobić to, co pragniemy i na co jesteśmy gotowe. W trakcie projektu wiele może się zmienić. Możemy odnaleźć siebie na nowo, możemy dojść do wniosku, że czego innego w życiu szukamy, że jesteśmy kimś innym niż się nam wydawało. Celem jest zmiana, przemiana na lepsze. Celem nie jest trzymanie się na siłę wyznaczonego celu, realizowanie go bez względu na wszystko. Celem jest realizacja siebie.
Niech się dzieje!!!
Czasem coś sprawia, że uczepimy się czegoś i trwamy bez zmian tak długo aż będziemy mieć dość. I wtedy są dwa wyjścia. Albo wybieramy trwanie w niezadowalającej nas rzeczywistości, oddalanie się od siebie, okłamywanie się, by przetrwać kolejne dni, wmawianie sobie, że nie jest tak źle, trzeba myśleć pozytywnie, albo może nawet, że cierpienie uszlachetnia, rozwija itd. Albo wybierzemy zmianę.
Ale nie, nie mam na myśli tego, że jeśli wybierzemy to pierwsze, to źle, to znaczy, że jesteśmy słabi, beznadziejni, leniwi i co tam jeszcze. Nie. Czasem potrzebny jest etap przygotowawczy, bo zwyczajnie brakuje odwagi, siły czy motywacji. To też dobrze. To też coś oznacza, na to też jest miejsce. Aby dojrzeć do zmiany, najpierw dobrze jest zaakceptować się w swoim słabszym stanie. Jest jak jest. Nie ma gotowości? To nie musi być. Nic na siłę! Akceptacja swojego stanu bez względu na szczegóły rodzi siłę, która niezbędna jest do zmiany. Zmiana nie może nadejść w pełni, jeśli wcześniej nie pojawi się akceptacja i pewność siebie. Wierzę, że na wszystko jest czas i robienie czegoś na siłę, to szkodzenie sobie, negowanie swoich potrzeb, niewrażliwość na siebie. To miłość do siebie i akceptacja w każdym stanie, może stać się poczatkiem prawdziwej zmiany. We właściwym kierunku, zgodnym ze sobą. Bo strach, jaki istnieje w chwili zmuszania się do czegokolwiek w tym zmiany, sprawia, że głos wewnętrzny milknie. Zostaje zastąpiony wątpliwościami, obawami, pojawia się trudność w podjęciu decyzji. Co może dać podjęcie decyzji na siłę? Decyzję, która nie da radości, która zaprowadzi do fałszywego celu. Decyzja musi być podjęta na spokojnie, bez pośpiechu, bez presji. Jeden etap musi się zakończyć, aby mógł nadejść drugi.
Biorę udział w Projekcie Zmiana. Projekt Zmiana polega na pisaniu z drugą, dobraną według podobieństwa celu osobą bloga. Co drugi dzień odpowiadamy na pytania coachingowe, jakie zostały ustalone na początku projektu. Ustalamy sobie cel i do niego dążymy. Na blogu zdajemy relację z naszych postępów. Nie ma presji, nie ma stresu. Jest termin, ale tylko po to, aby łatwiej było trzymać sie planu. Termin jest elastyczny, bo nie chodzi o to, by robić coś na siłę, ale o to, aby dla siebie zrobić to, co pragniemy i na co jesteśmy gotowe. W trakcie projektu wiele może się zmienić. Możemy odnaleźć siebie na nowo, możemy dojść do wniosku, że czego innego w życiu szukamy, że jesteśmy kimś innym niż się nam wydawało. Celem jest zmiana, przemiana na lepsze. Celem nie jest trzymanie się na siłę wyznaczonego celu, realizowanie go bez względu na wszystko. Celem jest realizacja siebie.
Niech się dzieje!!!
środa, 12 lutego 2014
Türk çayı czyli herbata turecka
Piłam wczoraj pyszną herbatę - Sencha z żen szeniem i pomarańczą! Tak mi się miło piło, że natchnęło mnie do tureckiej mini lekcji o herbacie.
W języku tureckim herbata to çay, a słówko to pochodzi z języka chińskiego. W Turcji uprawia się herbatę w regionie czarnomorskim, od granicy z Gruzją do Fatsa czyli w płn.-wschodniej części kraju.
Czarna herbata pita w tradycyjnych szklaneczkach jest w Turcji bardzo popularnym napojem. Pija się ją zazwyczaj mocno posłodzoną, w małych szklaneczkach o charakterystycznym kształcie. Herbata jest sposobem na okazanie gościnności. Można zostać nią poczęstowanym zupełnie bezinteresownie w każdym niemalże miejscu od stoiska na bazarze poczynając, a na komisariacie policji kończąc. Jest to sposób na nawiązanie znajomości, okazanie serdeczności, czy też nieraz zatrzymanie kogoś w jakimś celu, np. na bazarze w celu zainteresowania go oferowanym towarem. Herbata łagodzi też atmosferę, stwarza klimat przyjazny i sprzyjający pozytywnym rozwiązaniom. Do parzenia herbaty tureckiej służy 2 częsciowy czajnik, w którym przygotowuje się jednocześnie esencję, w górnej, mniejszej części oraz wrzątek w części dolnej. Gdy herbata jest już gotowa, nalewa się ją do małych szklaneczek, najpierw esencję, potem wrzątek do pełna. Herbata powinna być gorąca.
Najpowszechniejsza w Turcji jest herbata czarna. To ona jest tradycyjnym napojem. Inne odmiany takie jak herbata zielona czy biała nie są tak powszechne.
A więc jaka może być herbata?
siyah çay - herbata czarna
yeşil çay - herbata zielona
beyaz çay - herbata biała
bitki çayı - herbata ziołowa
meyve çayı - herbata owocowa
aromalı çay - herbata aromatyzowana
kuşburnu - dzika róża
papatya çayı - rumianek
ada çayı - szałwia
ıhlamur çayı - lipa
sıcak çay - gorąca herbata
soğuk çay - zimna herbata
buzlu çay - herbata mrożona
açık çay - słaba herbata
demli çay - mocna herbata
şekerli çay - słodka herbata (posłodzona)
şekersiz çay - gorzka herbata (niesłodzona)
Türk çayı - turecka herbata
Çin çayı - chińska herbata
Hint çayı - indyjska herbata
Oraz to, co niezbędne, by napić się herbaty:
bardak - szklanka
çay bardağı - szklanka do herbaty
çay kaşığı - łyżeczka do herbaty (mniejsza niż w Polsce)
çaydanlık - czajnik
şeker - cukier (gdy ktoś lubi )
toz şeker - cukier sypki
kesme şeker - cukier w kostkach
su - woda
Gdy pijemy herbatę, po turecku życzymy sobie "afiyet olsun" czyli smacznego!
W języku tureckim herbata to çay, a słówko to pochodzi z języka chińskiego. W Turcji uprawia się herbatę w regionie czarnomorskim, od granicy z Gruzją do Fatsa czyli w płn.-wschodniej części kraju.
Czarna herbata pita w tradycyjnych szklaneczkach jest w Turcji bardzo popularnym napojem. Pija się ją zazwyczaj mocno posłodzoną, w małych szklaneczkach o charakterystycznym kształcie. Herbata jest sposobem na okazanie gościnności. Można zostać nią poczęstowanym zupełnie bezinteresownie w każdym niemalże miejscu od stoiska na bazarze poczynając, a na komisariacie policji kończąc. Jest to sposób na nawiązanie znajomości, okazanie serdeczności, czy też nieraz zatrzymanie kogoś w jakimś celu, np. na bazarze w celu zainteresowania go oferowanym towarem. Herbata łagodzi też atmosferę, stwarza klimat przyjazny i sprzyjający pozytywnym rozwiązaniom. Do parzenia herbaty tureckiej służy 2 częsciowy czajnik, w którym przygotowuje się jednocześnie esencję, w górnej, mniejszej części oraz wrzątek w części dolnej. Gdy herbata jest już gotowa, nalewa się ją do małych szklaneczek, najpierw esencję, potem wrzątek do pełna. Herbata powinna być gorąca.
A więc jaka może być herbata?
siyah çay - herbata czarna
yeşil çay - herbata zielona
beyaz çay - herbata biała
bitki çayı - herbata ziołowa
meyve çayı - herbata owocowa
aromalı çay - herbata aromatyzowana
kuşburnu - dzika róża
papatya çayı - rumianek
ada çayı - szałwia
ıhlamur çayı - lipa
sıcak çay - gorąca herbata
soğuk çay - zimna herbata
buzlu çay - herbata mrożona
açık çay - słaba herbata
demli çay - mocna herbata
şekerli çay - słodka herbata (posłodzona)
şekersiz çay - gorzka herbata (niesłodzona)
Türk çayı - turecka herbata
Çin çayı - chińska herbata
Hint çayı - indyjska herbata
Oraz to, co niezbędne, by napić się herbaty:
bardak - szklanka
çay bardağı - szklanka do herbaty
çay kaşığı - łyżeczka do herbaty (mniejsza niż w Polsce)
çaydanlık - czajnik
şeker - cukier (gdy ktoś lubi )
toz şeker - cukier sypki
kesme şeker - cukier w kostkach
su - woda
Gdy pijemy herbatę, po turecku życzymy sobie "afiyet olsun" czyli smacznego!
Subskrybuj:
Posty (Atom)