Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pragnienie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pragnienie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 czerwca 2013

Czasem mam takie nagłe przypływy czegoś. Coś nagle mnie ogarnia, wypełnia od środka, rodzi się we mnie i chce wydostać się na zewnątrz. To jest ciepłe i porywa mnie jak letni wiatr. Ma w sobie dużo koloru. Jest słodkie. Pachnie i smakuje. Sprawia, że czuję w środku błogość. Jest światłem. I może dlatego wydobywa ze mnie to, co zawsze tam było, ale tkwiło uśpione. Budzi to do życia i oświetla czyniąc je widocznym.
Teraz właśnie to poczułam przed chwilą i postanowiłam napisać coś. I piszę o tym, bo czuję, że to zapragnęło właśnie zostać opisanym.
Wiem, że wynikną z tego cuda. Wiem, że To może przybrać realne kształty. Może wydobyć się ze świata iluzji na światło słoneczne i być i trwać, widziane i podziwiane.
Czuję, że dzieli mnie od chwili urzeczywistnienia jedno pstryknięcie, jedna sekunda pewności wewnętrznej, która sprawi, że kolory zawirują, zapachy staną się intensywne, a wszystko dokoła stanie się marzeniem...spełnionym.
Nadać kształt nie jest trudno. Już właściwie teraz, na zapas odczuwam radość ze spełnienia. Może ta radość to pasja, która mówi, że moje pragnienie jest zgodne z tym co zostało zapisane? Z pragnieniem Duszy Wszechświata...

wtorek, 18 czerwca 2013

„Tylko rozpocznij a umysł zapłonie;
nie ustawaj, a pragnienie się ziści”
/Goethe/

wtorek, 25 grudnia 2012

Wyjdź poza blokadę!

Trzeba coś czasem zrobić nietypowego. Coś co przychodzi z trudem, co nie leży w naturze. Pojawia się wtedy dyskomfort, może nawet chwilowy niesmak do siebie. Jakieś pytanie w głowie: ja robię coś takiego?
Nie pasuje nam coś do wizerunku. Nie w naszym stylu jest jakieś zachowanie, słowa. To nie ja. Ja tak nie potrafię. To nie w moim stylu. Nie umiem tak. Blokady, blokady! Powodują, że nie potrafimy czegoś zrobić, nawet jeśli wydaje się naturalną reakcją na coś.

J a k i e ś   z a c h o w a n i e  l e ż y   p o z a   n a s z ą  s t r e f ą   k o m f o r t u !

Jakiś, niby nieuzasadniony, a jednak z pewnością mający swoje przyczyny lęk powoduje, że czegoś pozornie nie da się zrobić.

Od razu, jak na zawołanie znajduje się tysiąc powodów i przeszkód, by tego n i e  r o b i ć.
Zawsze są inne sprawy, problemy i zawsze jest na co zwalić winę.
Kwestia tylko w tym, czy się chce zwalać winę, czy się chce pokonać swój strach, by się przekonać, że tak naprawdę wszystko leży w naszej naturze. Wszystko czego pragniemy!
A nasze pragnienia często leżą ukryte pod pieżynką utartych wzorców zachowań. Leżą tam i gniją, lecz to czy odżyją na nowo zależy od nas. Od tego czy uświadomimy sobie, że to co się nam wydaje, że l e ż y  w  n a s z e j  n a t u r z e, to nie my! To nasze przyzwyczajenia. I aby sobie to uświadomić należy właśnie zrobić czasem coś "nienaturalnego", co wydaje się nam dziwne, nieoczywiste. Bo wtedy wprawiamy w ruch wszystkie elementy, te widoczne i te ukryte i łatwiej nam jest wówczas zauważyć te spod powierzchni...

niedziela, 30 października 2011

Mam ochotę to napisać!

W ramach zbliżania się do spełnienia marzeń, po drodze postanowiłam "odhaczyć" pewną wiszącą nade mną sprawę. Mianowicie napisać i obronić (!), nie wspomnę ile zaległą, pracę magisterską. Nic tak nie blokuje na drodze do szczęścia jak niedokończone sprawy.
Można o tym nie myśleć, zepchnąć z powierzchni świadomości, zamieść pod dywan, ale i tak to będzie obecne w każdym kroku, w każdej myśli, w każdym spojrzeniu. Będzie treścią dni i nocy.
Trzeba się uwolnić od balastu jakim są wszelkie zaległości. Można oczywiście odpuścić i to też załatwi sprawę. Ale pozostawi po sobie posmak porażki.
O tak, wiem, że czasem trzeba umieć przegrywać. A wręcz myślę, że nie w ten sposób powinno się do tego podchodzić.  Robię to dla siebie. Bo chcę i już. Bo chcę zrealizować plan, którego się wcześniej podjęłam. Bo chcę być konsekwentna choć nie jestem. Bo aby dojść do jakiegoś punktu, trzeba po drodze pokonać różne etapy.
Zresztą... Przecież lubię pisać! Interesuje mnie to, o czym pragnę napisać.  Mam entuzjazm. Odczekałam już tyle, że zdążyłam się zregenerować (?). Zdążyłam nabrać rezerwy i świeżego spojrzenia. Mam ochotę to napisać i być z tego dumna. Nie chcę pisać byle jak. Nie lubię robić czegoś z poczucia obowiązku. Wtedy traci to dla mnie sens. Jeśli coś robię to muszę to robić z pasją.
A więc.. mocy przybywaj! Niech każda litera, każde słowo, każda strona będą przepełnione Tobą!
Spraw by pasja mną zawładnęła, by słowa same wypływały niemalże bezwiednie spod moich palców. Spraw by słowa same tworzyły następne i następne, by podążały za sobą lekko i swobodnie tworząc jedną, pełną i doskonałą całość.
Ta całość już istnieje choć jeszcze nie wyłoniła się spod powłoki pozornego nie-istnienia. Z łatwością pokonujemy granicę pomiędzy widzialnym i niewidzialnym. Litery spływają harmonijnym nurtem na ekran monitora. Wystarczy zamknąć oczy by ujrzeć całość.
Leży sobie na biurku pana profesora wyszczerzona w uśmiechu swoich ponad stu stron i pokaźnej bibliografii. Leży szczęśliwa, że dotarła z łatwością na miejsce przeznaczenia. Szczęśliwa, że jest piękna i doceniona. Nie było przeszkód, nie było trudności. Po prostu wypłynęła.

niedziela, 31 lipca 2011

Cafe Hurriya istnieje.

A więc jak wyglądać ma Cafe Hurriya? O co w tym chodzi?
Czy o wolność? Czy o coś bardziej namacalnego? Czy o stan ducha? Czy o uwolnienie się od konkretnych rzeczy lub osób? Czy o fizycznie istniejące miejsce o tej nazwie?
Wszystko w jednym. Ma być manifestacją mnie i moim wyzwoleniem. Ma być miejscem fizycznie namacalnym ale też pojęciem i stanem ducha. Zjawiskiem zaistniałym w moim umyśle. 
Zakładając tego bloga wiedziałam, że stwarzając taką mini-przestrzeń dla moich marzeń, kreuję rzeczywistość. Cafe Hurriya powstała. Jest faktem. Istnieje. Jest publiczną wizualizacją jeśli można się tak wyrazić. Bo akt wizualizacji jest aktem kreacji, a taka oto publiczna wizualizacja zwielokrotnia szanse na zrealizowanie marzenia poprzez wzmacnianie go energią i wiarą osób tu zaglądających. A więc czytając to pomagasz mi zrealizować marzenia:) Im bardziej trafia do Ciebie to co czytasz, tym moje marzenie szybciej zaistnieje w świecie realnym. Możesz oczywiście dodatkowo, jeśli chcesz, przesłać mi swoją energię i wolę spełnienia za pomocą wyobraźni. To też bardzo pomoże. Ale już sam fakt, że czytasz jest cudem i częściowym spełnieniem. Pisząc to przelewam całą swoją wiarę w te słowa, całą wolę zwycięstwa i wizualizuję Cafe Hurriya w formie ostatecznej. Jest blisko. Czuję już nawet zapach. Widzę ten skrawek przestrzeni, który jest dowodem na to, jaką moc ma wiara i na to, że kochając coś nie da się nie być szczęśliwym obcując z tym. Jestem w środku. Przyglądam się kolorom, światłu, dźwięki przepełniają mnie od wewnątrz. Tu czerwień a tam turkus. Czerń ozłocona blaskiem gwiazd. Zza rogu wyłania się kolejna tajemnica. Co kryje się za rogiem? Kolejne odsłony spełnienia. Nowe barwy. Nowe dźwięki. Nowe zapachy.  Zamykam oczy i jestem tam. Otwieram. Nadal jestem. Nie znika. Nie znika. Bo jest tu oto, żyje wraz ze mną. Jest moją częścią. Moim szaleństwem. 
Zadałabym sobie pytanie: jak to będzie? jak zmieni się moje życie? Ale nie odczuwam takiej potrzeby bo pisząc to mam wrażenie, że już się zmieniło. Że już właśnie teraz, w tej chwili odczuwam ten cudowny stan, który stał się rzeczywistością gdy marzenie przybrało formę w moim umyśle i gdy uwierzyłam, że jest realne. Czy ta pasja z jaką stwarzam rzeczywistość może w ogóle pozostać bez odzewu we Wszechświecie? No właśnie! Nie może:) I dlatego czuję wszechogarniające szczęście. Bo wiem, że marzenia już się spełniły...

piątek, 1 października 2010

Powietrza!!!

Młody uczeń Sokratesa zapytał go kiedyś, jak zdobyć mądrość. Ten odpowiedział: "Chodz ze mną!" 
Zaprowadził go nad rzekę i zanurzył go w wodzie. Chłopak walczył rozpaczliwie, by złapać oddech. Wreszcie Sokrates go puścił. Kiedy uczeń doszedł do siebie, Sokrates zapytał:
-Czego najbardziej pragnałeś, będąc pod wodą? 
-Powietrza -odparł chłopiec. 
Na to filozof oznajmił: 
-Kiedy zapragniesz mądrości równie mocno, jak dusząc się pragnąłeś powietrza, posiądziesz ją.

P.S. O tak! Jeśli czegoś tak mocno pragniemy jak dusząc się powietrza, to na pewno to osiągniemy! NA PEWNO;)