W języku tureckim nie istnieje czasownik "być". Zdania typu "Jestem kobietą." albo "Książka jest ładna" tworzymy za pomocą tzw. sufiksów osobowych, które dodajemy na końcu wyrazu. W 3. os. l. poj. sufiks na ogół jest pomijany.
Np.
Bu kitap. To (jest) książka.
Bu ev. To (jest) dom.
W pozostałych osobach dodajemy sufiksy:
l.poj.
1. -im/-yim
2. -sin
3. -dir (na ogół opuszczane)
l.mn.
1. -iz/-yiz
2.-siniz
3.-dirler (lub -ler)
Sufiksy te są 4-postaciowe tzn. mają 4 postaci samogłosek w zależności od ostatniej samogłoski w wyrazie. (poza -ler - 2-postac.).
Np.
Ben kadınım. Jestem kobietą.
Ben öğrenciyim. Jestem uczniem/uczennicą/studentką.
Ben müdürüm. Jestem dyrektorem. itd.
Sen kadınsın. Ty jesteś kobietą.
Sen öğrencisin. Jesteś uczniem/cą.
Sen müdürsün. Jesteś dyrektorem.
O kadın. Ona jest kobietą.
O öğrenci. On/Ona jest uczniem/cą.
O müdür. On/ona jest dyrektorem.
Biz
kadınız. My jesteśmy kobietami.
Biz öğrenciyiz. My jesteśmy uczniami/uczennicami.
Biz
müdürüz. My jesteśmy dyrektorami.
Siz
kadınsınız. Wy jesteście kobietami.
Siz öğrencisiniz. Wy jesteście uczniami.
Siz
müdürsünüz. Wy jesteście dyrektorami.
Onlar kadınlar. (lub Onlar kadın.)
itd.
W następnej części: przeczenie i pytanie.
wtorek, 22 kwietnia 2014
niedziela, 6 kwietnia 2014
Projekt Zmiana
Zmiana dzieje się. Zmiana w środku, to zmiana na zewnątrz. Świadoma zmiana to odpuszczenie tego, co nieaktualne. To pozwolenie odejść czemuś, by móc przyjąć coś nowego. To zdolność do podjęcia decyzji, do rezygnacji z czegoś, do straty. Otwartość na nieznane. To odwaga.
Czasem coś sprawia, że uczepimy się czegoś i trwamy bez zmian tak długo aż będziemy mieć dość. I wtedy są dwa wyjścia. Albo wybieramy trwanie w niezadowalającej nas rzeczywistości, oddalanie się od siebie, okłamywanie się, by przetrwać kolejne dni, wmawianie sobie, że nie jest tak źle, trzeba myśleć pozytywnie, albo może nawet, że cierpienie uszlachetnia, rozwija itd. Albo wybierzemy zmianę.
Ale nie, nie mam na myśli tego, że jeśli wybierzemy to pierwsze, to źle, to znaczy, że jesteśmy słabi, beznadziejni, leniwi i co tam jeszcze. Nie. Czasem potrzebny jest etap przygotowawczy, bo zwyczajnie brakuje odwagi, siły czy motywacji. To też dobrze. To też coś oznacza, na to też jest miejsce. Aby dojrzeć do zmiany, najpierw dobrze jest zaakceptować się w swoim słabszym stanie. Jest jak jest. Nie ma gotowości? To nie musi być. Nic na siłę! Akceptacja swojego stanu bez względu na szczegóły rodzi siłę, która niezbędna jest do zmiany. Zmiana nie może nadejść w pełni, jeśli wcześniej nie pojawi się akceptacja i pewność siebie. Wierzę, że na wszystko jest czas i robienie czegoś na siłę, to szkodzenie sobie, negowanie swoich potrzeb, niewrażliwość na siebie. To miłość do siebie i akceptacja w każdym stanie, może stać się poczatkiem prawdziwej zmiany. We właściwym kierunku, zgodnym ze sobą. Bo strach, jaki istnieje w chwili zmuszania się do czegokolwiek w tym zmiany, sprawia, że głos wewnętrzny milknie. Zostaje zastąpiony wątpliwościami, obawami, pojawia się trudność w podjęciu decyzji. Co może dać podjęcie decyzji na siłę? Decyzję, która nie da radości, która zaprowadzi do fałszywego celu. Decyzja musi być podjęta na spokojnie, bez pośpiechu, bez presji. Jeden etap musi się zakończyć, aby mógł nadejść drugi.
Biorę udział w Projekcie Zmiana. Projekt Zmiana polega na pisaniu z drugą, dobraną według podobieństwa celu osobą bloga. Co drugi dzień odpowiadamy na pytania coachingowe, jakie zostały ustalone na początku projektu. Ustalamy sobie cel i do niego dążymy. Na blogu zdajemy relację z naszych postępów. Nie ma presji, nie ma stresu. Jest termin, ale tylko po to, aby łatwiej było trzymać sie planu. Termin jest elastyczny, bo nie chodzi o to, by robić coś na siłę, ale o to, aby dla siebie zrobić to, co pragniemy i na co jesteśmy gotowe. W trakcie projektu wiele może się zmienić. Możemy odnaleźć siebie na nowo, możemy dojść do wniosku, że czego innego w życiu szukamy, że jesteśmy kimś innym niż się nam wydawało. Celem jest zmiana, przemiana na lepsze. Celem nie jest trzymanie się na siłę wyznaczonego celu, realizowanie go bez względu na wszystko. Celem jest realizacja siebie.
Niech się dzieje!!!
Czasem coś sprawia, że uczepimy się czegoś i trwamy bez zmian tak długo aż będziemy mieć dość. I wtedy są dwa wyjścia. Albo wybieramy trwanie w niezadowalającej nas rzeczywistości, oddalanie się od siebie, okłamywanie się, by przetrwać kolejne dni, wmawianie sobie, że nie jest tak źle, trzeba myśleć pozytywnie, albo może nawet, że cierpienie uszlachetnia, rozwija itd. Albo wybierzemy zmianę.
Ale nie, nie mam na myśli tego, że jeśli wybierzemy to pierwsze, to źle, to znaczy, że jesteśmy słabi, beznadziejni, leniwi i co tam jeszcze. Nie. Czasem potrzebny jest etap przygotowawczy, bo zwyczajnie brakuje odwagi, siły czy motywacji. To też dobrze. To też coś oznacza, na to też jest miejsce. Aby dojrzeć do zmiany, najpierw dobrze jest zaakceptować się w swoim słabszym stanie. Jest jak jest. Nie ma gotowości? To nie musi być. Nic na siłę! Akceptacja swojego stanu bez względu na szczegóły rodzi siłę, która niezbędna jest do zmiany. Zmiana nie może nadejść w pełni, jeśli wcześniej nie pojawi się akceptacja i pewność siebie. Wierzę, że na wszystko jest czas i robienie czegoś na siłę, to szkodzenie sobie, negowanie swoich potrzeb, niewrażliwość na siebie. To miłość do siebie i akceptacja w każdym stanie, może stać się poczatkiem prawdziwej zmiany. We właściwym kierunku, zgodnym ze sobą. Bo strach, jaki istnieje w chwili zmuszania się do czegokolwiek w tym zmiany, sprawia, że głos wewnętrzny milknie. Zostaje zastąpiony wątpliwościami, obawami, pojawia się trudność w podjęciu decyzji. Co może dać podjęcie decyzji na siłę? Decyzję, która nie da radości, która zaprowadzi do fałszywego celu. Decyzja musi być podjęta na spokojnie, bez pośpiechu, bez presji. Jeden etap musi się zakończyć, aby mógł nadejść drugi.
Biorę udział w Projekcie Zmiana. Projekt Zmiana polega na pisaniu z drugą, dobraną według podobieństwa celu osobą bloga. Co drugi dzień odpowiadamy na pytania coachingowe, jakie zostały ustalone na początku projektu. Ustalamy sobie cel i do niego dążymy. Na blogu zdajemy relację z naszych postępów. Nie ma presji, nie ma stresu. Jest termin, ale tylko po to, aby łatwiej było trzymać sie planu. Termin jest elastyczny, bo nie chodzi o to, by robić coś na siłę, ale o to, aby dla siebie zrobić to, co pragniemy i na co jesteśmy gotowe. W trakcie projektu wiele może się zmienić. Możemy odnaleźć siebie na nowo, możemy dojść do wniosku, że czego innego w życiu szukamy, że jesteśmy kimś innym niż się nam wydawało. Celem jest zmiana, przemiana na lepsze. Celem nie jest trzymanie się na siłę wyznaczonego celu, realizowanie go bez względu na wszystko. Celem jest realizacja siebie.
Niech się dzieje!!!
środa, 12 lutego 2014
Türk çayı czyli herbata turecka
Piłam wczoraj pyszną herbatę - Sencha z żen szeniem i pomarańczą! Tak mi się miło piło, że natchnęło mnie do tureckiej mini lekcji o herbacie.
W języku tureckim herbata to çay, a słówko to pochodzi z języka chińskiego. W Turcji uprawia się herbatę w regionie czarnomorskim, od granicy z Gruzją do Fatsa czyli w płn.-wschodniej części kraju.
Czarna herbata pita w tradycyjnych szklaneczkach jest w Turcji bardzo popularnym napojem. Pija się ją zazwyczaj mocno posłodzoną, w małych szklaneczkach o charakterystycznym kształcie. Herbata jest sposobem na okazanie gościnności. Można zostać nią poczęstowanym zupełnie bezinteresownie w każdym niemalże miejscu od stoiska na bazarze poczynając, a na komisariacie policji kończąc. Jest to sposób na nawiązanie znajomości, okazanie serdeczności, czy też nieraz zatrzymanie kogoś w jakimś celu, np. na bazarze w celu zainteresowania go oferowanym towarem. Herbata łagodzi też atmosferę, stwarza klimat przyjazny i sprzyjający pozytywnym rozwiązaniom. Do parzenia herbaty tureckiej służy 2 częsciowy czajnik, w którym przygotowuje się jednocześnie esencję, w górnej, mniejszej części oraz wrzątek w części dolnej. Gdy herbata jest już gotowa, nalewa się ją do małych szklaneczek, najpierw esencję, potem wrzątek do pełna. Herbata powinna być gorąca.
Najpowszechniejsza w Turcji jest herbata czarna. To ona jest tradycyjnym napojem. Inne odmiany takie jak herbata zielona czy biała nie są tak powszechne.
A więc jaka może być herbata?
siyah çay - herbata czarna
yeşil çay - herbata zielona
beyaz çay - herbata biała
bitki çayı - herbata ziołowa
meyve çayı - herbata owocowa
aromalı çay - herbata aromatyzowana
kuşburnu - dzika róża
papatya çayı - rumianek
ada çayı - szałwia
ıhlamur çayı - lipa
sıcak çay - gorąca herbata
soğuk çay - zimna herbata
buzlu çay - herbata mrożona
açık çay - słaba herbata
demli çay - mocna herbata
şekerli çay - słodka herbata (posłodzona)
şekersiz çay - gorzka herbata (niesłodzona)
Türk çayı - turecka herbata
Çin çayı - chińska herbata
Hint çayı - indyjska herbata
Oraz to, co niezbędne, by napić się herbaty:
bardak - szklanka
çay bardağı - szklanka do herbaty
çay kaşığı - łyżeczka do herbaty (mniejsza niż w Polsce)
çaydanlık - czajnik
şeker - cukier (gdy ktoś lubi )
toz şeker - cukier sypki
kesme şeker - cukier w kostkach
su - woda
Gdy pijemy herbatę, po turecku życzymy sobie "afiyet olsun" czyli smacznego!
W języku tureckim herbata to çay, a słówko to pochodzi z języka chińskiego. W Turcji uprawia się herbatę w regionie czarnomorskim, od granicy z Gruzją do Fatsa czyli w płn.-wschodniej części kraju.
Czarna herbata pita w tradycyjnych szklaneczkach jest w Turcji bardzo popularnym napojem. Pija się ją zazwyczaj mocno posłodzoną, w małych szklaneczkach o charakterystycznym kształcie. Herbata jest sposobem na okazanie gościnności. Można zostać nią poczęstowanym zupełnie bezinteresownie w każdym niemalże miejscu od stoiska na bazarze poczynając, a na komisariacie policji kończąc. Jest to sposób na nawiązanie znajomości, okazanie serdeczności, czy też nieraz zatrzymanie kogoś w jakimś celu, np. na bazarze w celu zainteresowania go oferowanym towarem. Herbata łagodzi też atmosferę, stwarza klimat przyjazny i sprzyjający pozytywnym rozwiązaniom. Do parzenia herbaty tureckiej służy 2 częsciowy czajnik, w którym przygotowuje się jednocześnie esencję, w górnej, mniejszej części oraz wrzątek w części dolnej. Gdy herbata jest już gotowa, nalewa się ją do małych szklaneczek, najpierw esencję, potem wrzątek do pełna. Herbata powinna być gorąca.
A więc jaka może być herbata?
siyah çay - herbata czarna
yeşil çay - herbata zielona
beyaz çay - herbata biała
bitki çayı - herbata ziołowa
meyve çayı - herbata owocowa
aromalı çay - herbata aromatyzowana
kuşburnu - dzika róża
papatya çayı - rumianek
ada çayı - szałwia
ıhlamur çayı - lipa
sıcak çay - gorąca herbata
soğuk çay - zimna herbata
buzlu çay - herbata mrożona
açık çay - słaba herbata
demli çay - mocna herbata
şekerli çay - słodka herbata (posłodzona)
şekersiz çay - gorzka herbata (niesłodzona)
Türk çayı - turecka herbata
Çin çayı - chińska herbata
Hint çayı - indyjska herbata
Oraz to, co niezbędne, by napić się herbaty:
bardak - szklanka
çay bardağı - szklanka do herbaty
çay kaşığı - łyżeczka do herbaty (mniejsza niż w Polsce)
çaydanlık - czajnik
şeker - cukier (gdy ktoś lubi )
toz şeker - cukier sypki
kesme şeker - cukier w kostkach
su - woda
Gdy pijemy herbatę, po turecku życzymy sobie "afiyet olsun" czyli smacznego!
poniedziałek, 13 stycznia 2014
Mutlu Yıllar!
Dawno nie pisałam nic o języku tureckim i zamierzam to nadrobić. Od tej pory będę pisać częściej, ale krótko. Tak aby jednorazowo nie zanudzić, a by każdy, kto to przeczyta wyniósł coś dla siebie. Po kilka słów, jeden zwrot, no może czasem jakies zagadnienie gramatyczne. Jednak w formie luźnej. Myślę, że tak będzie ciekawiej i co ważne regularniej ;)
A więc na początek, z racji Nowego Roku jaki nadszedł życzę wszystkim:
Mutlu Yıllar!
Iyi seneler!!!
oraz
Yeni yılınız kutlu olsun!!!
Wszystkie te trzy zwroty, to życzenia z okazji Nowego Roku. A po rozłożeniu na części wygląda to tak:
mutlu - szczęśliwy
yıl - rok
sene - rok
-lar/-ler - liczba mnoga
yeni - nowy
yılınız - wasz rok
kutlu olsun - niech będzie szczęśliwy
A więc na początek, z racji Nowego Roku jaki nadszedł życzę wszystkim:
Mutlu Yıllar!
Iyi seneler!!!
oraz
Yeni yılınız kutlu olsun!!!
Wszystkie te trzy zwroty, to życzenia z okazji Nowego Roku. A po rozłożeniu na części wygląda to tak:
mutlu - szczęśliwy
yıl - rok
sene - rok
-lar/-ler - liczba mnoga
yeni - nowy
yılınız - wasz rok
kutlu olsun - niech będzie szczęśliwy
piątek, 10 stycznia 2014
Miałam dzisiaj niezwykle ważny sen. Zbudziłam się w środku nocy i zapisałam go po ciemku. Miał dużo treści, dużo znaczenia. Coś w środku mnie oczyścił. Dzisiaj czuję się "inna".
Teraz nie mam nic do zrobienia, więc wychodzę na spacer, po inspiracje! Mam ochotę na spacer i na to by szukać czegoś we wszystkim. Ciekawe co dziś znajdę?
Teraz nie mam nic do zrobienia, więc wychodzę na spacer, po inspiracje! Mam ochotę na spacer i na to by szukać czegoś we wszystkim. Ciekawe co dziś znajdę?
wtorek, 7 stycznia 2014
piątek, 27 grudnia 2013
Akceptacja
Zmęczona oczekiwaniami wobec siebie, napięciem jakie wywołują, postanowiłam napisać tu oto, w miejscu gdzie z założenia miało nie być żadnych negatywnych słów, w zgodzie z tym co czuję teraz. Prawdziwie i naturalnie. Nie żeby się zmotywować, nie żeby na siłę wprawić się w radośniejszy nastrój niż mam, nie żeby się zmusić do działania, nie żeby cokolwiek przyspieszyć czy przekonać siebie o czymkolwiek. Po prostu by wyrazić. Zmiany są dobre. W końcu mówię to z przekonaniem, nie żeby się przekonać. Zmiana celu też jest dobra. Nie oznacza poddania się, zwatpienia, utraty nadziei czy rezygnacji. Oznacza elastyczność i otwartość na to co niesie życie. Nie warto trzymać się sztywnych szablonów, nawet jeśli są własnymi marzeniami. Marzenia też się zmieniają i to też jest dobre. Zmieniają sie przekonania. Zmienia się człowiek. Uparte trzymanie się jakiejś wizji to niewola. Z czasem rodzi strach przed zmianą. Rodzi myśli, że przecież muszę wytrwać, nie mogę się poddać, nie mogę być słaba. A pod tym wszystkim leży wstyd, lęk przed urażeniem swojej dumy, przed przyznaniem się do "błędu". Bo przecież skoro się zmieniam to znaczy, że wcześniej musiałam być w błędzie, tak? Obiecałam coś sobie lub komuś i nie spełniłam oczekiwań. Wstyd. Rodzą się przeróżne wyjaśnienia, sposoby uratowania własnej twarzy, dorabia się teoria do zwykłych spraw. A przecież wszystko jest dobre. Wszystko płynie dokądś. Nie trzeba nawet wiosłować. Wystarczy podziwiać widoki, dopasować się do nurtu, zaakceptować siebie i płynąć w poczuciu błogości. Teraz tak myślę. Czy to też jest dorabianie teorii? Tłumaczenie się z czegoś, za co czuję się winna?
Wszystko możliwe. Ale zmierzam w kierunku akceptacji. Chodzi o akceptację i stworzenie sytuacji, w której wszystko będzie wynikało samo z siebie. Dopasowanie się do rytmu, życie w zgodzie z własną naturą.
Wszystko możliwe. Ale zmierzam w kierunku akceptacji. Chodzi o akceptację i stworzenie sytuacji, w której wszystko będzie wynikało samo z siebie. Dopasowanie się do rytmu, życie w zgodzie z własną naturą.
Subskrybuj:
Posty (Atom)