piątek, 11 listopada 2011
poniedziałek, 7 listopada 2011
nr 3
Wymowa. Ciąg dalszy.
l - jeśli występuje w towarzystwie samogłosek: a, ı, u, o, to czytamy jakby przez nos, delikatnie w kierunku ł
np.
dolu -pełny (czyt. dol/łu)
balık - ryba (czyt. bal/łyk)
- w pozostałych pozycjach l czytamy tak jak polskie l.
r - słabsze niż polskie r, trochę jakby szeleszczące, mniej dźwięczne.
np.
bir - jeden
kar - śnieg
ş - jak polskie sz, trochę w kierunku ś.
np.
kuş - ptak (czyt. kusz/ś)
şok - szok
v - jak polskie w, jednak mniej wyraźne, delikatnie w kierunku ł.
np.
ve - i (czyt. we)
var - jest/znajduje się
y - jak polskie j
np.
yok - nie ma (czyt.jok)
yıl - rok (czyt. jyl)
Omówiłam już wszystkie spółgłoski. Samogłoski są bardzo ważne dla języka tureckiego, dlatego też zajmę się nimi osobno.
c.d.n.
l - jeśli występuje w towarzystwie samogłosek: a, ı, u, o, to czytamy jakby przez nos, delikatnie w kierunku ł
np.
dolu -pełny (czyt. dol/łu)
balık - ryba (czyt. bal/łyk)
- w pozostałych pozycjach l czytamy tak jak polskie l.
r - słabsze niż polskie r, trochę jakby szeleszczące, mniej dźwięczne.
np.
bir - jeden
kar - śnieg
ş - jak polskie sz, trochę w kierunku ś.
np.
kuş - ptak (czyt. kusz/ś)
şok - szok
v - jak polskie w, jednak mniej wyraźne, delikatnie w kierunku ł.
np.
ve - i (czyt. we)
var - jest/znajduje się
y - jak polskie j
np.
yok - nie ma (czyt.jok)
yıl - rok (czyt. jyl)
Omówiłam już wszystkie spółgłoski. Samogłoski są bardzo ważne dla języka tureckiego, dlatego też zajmę się nimi osobno.
c.d.n.
niedziela, 6 listopada 2011
Nr 2
Wymowa. Ciąg dalszy.
g - wymawiamy tak jak polskie g, jednak warto wspomnieć, że jeśli po g występuje e lub ö to g zmiękczamy. Wymowa zmienia się tak jakby pomiędzy g i e lub ö "weszło" i.
np.
gemi - statek (czyt. giemi)
h - wymawiane dużo słabiej niż polskie h, czasem ledwo słyszalne.
np.
merhaba - cześć (czyt. meraba)
j - czytamy jak polskie ż, delikatnie zmiękczone.
np.
jilet - żyletka (czyt. żilet)
k - sytuacja podobna jak w przypadku g. Gdy po k występuje e lub ö, k zmiękczamy, tak jakby pojawiło się i.
np.
kel - łysy (czyt. kiel)
kör - ślepy (czyt. kiör)
c.d.n.
czwartek, 3 listopada 2011
Lekcja nr 1
A więc od czego zacząć?
Od liter!
Na początek warto wspomnieć o samym alfabecie. W obecnej formie alfabet został wprowadzony dopiero w 1928 roku przez Atatürka ( Ojca Turków). O samym Atatürku może napiszę coś kiedyś bo to ciekawa i ważna dla Turcji postać...
Wcześniej obowiązywał alfabet arabski. Nie był on jednak szczególnie dopasowany do specyfiki języka tureckiego jako, że nie posiada samogłosek, a turecki jest językiem, w którym, upraszczając, wszystko zależy od samogłosek. Alfabet taki jaki mamy dziś został wprowadzony w ramach europeizacji, która dotknęła wszystkie dziedziny życia. Zmieniono również sam język, wyrzucając z niego liczne zapożyczenia arabskie i perskie na rzecz rodzimych tureckich wyrazów, a także co ciekawe nowych zapożyczeń, tym razem z języków europejskich.
Jednak przejdźmy do sedna.
Alfabet turecki (tur. alfabe) wygląda tak:
a, b, c, ç, d, e, f, g, ğ, h, ı, i, j, k, l, m, n, o, ö, p, r, s, ş, t, u, ü, v, y, z
Czyli litery nie występujące w polskim alfabecie to:
ç, ğ, ı, ö, ş, ü
Jeśli chodzi o wymowę, to część liter jest wymawiana tak samo lub prawie tak samo jak w języku polskim. Jednak są i takie, które wymawiamy zupełnie inaczej.
Więc:
a, b, d, e, f, g, i, k, m, n, o, p, s, t, u, z- wymawiamy tak samo jak w j. polskim.
Reszta mniej lub bardziej różni się:
c - brzmi jak polskie dż, jednak trochę w stronę dź-
W zależności od regionu Turcji wymowa może się różnić.
ç - pomiędzy polskim cz a ć.
Również w zależności od regionu mogą występować różnice w wymowie. Jednak nie trzeba się tym przejmować, bo tak czy inaczej będziemy zrozumiani.
Może na początek wystarczy. Resztę wymowy omówię następnym razem.
A na deser kilka słówek.
cam - (dż/dźam) - szyba
ceylan - gazela
cazip - atrakcyjny
çok - (cz/ciok)- dużo, bardzo
kaç - ile
çilek - truskawki
c.d.n.
Od liter!
Na początek warto wspomnieć o samym alfabecie. W obecnej formie alfabet został wprowadzony dopiero w 1928 roku przez Atatürka ( Ojca Turków). O samym Atatürku może napiszę coś kiedyś bo to ciekawa i ważna dla Turcji postać...
Wcześniej obowiązywał alfabet arabski. Nie był on jednak szczególnie dopasowany do specyfiki języka tureckiego jako, że nie posiada samogłosek, a turecki jest językiem, w którym, upraszczając, wszystko zależy od samogłosek. Alfabet taki jaki mamy dziś został wprowadzony w ramach europeizacji, która dotknęła wszystkie dziedziny życia. Zmieniono również sam język, wyrzucając z niego liczne zapożyczenia arabskie i perskie na rzecz rodzimych tureckich wyrazów, a także co ciekawe nowych zapożyczeń, tym razem z języków europejskich.
Jednak przejdźmy do sedna.
Alfabet turecki (tur. alfabe) wygląda tak:
a, b, c, ç, d, e, f, g, ğ, h, ı, i, j, k, l, m, n, o, ö, p, r, s, ş, t, u, ü, v, y, z
Czyli litery nie występujące w polskim alfabecie to:
ç, ğ, ı, ö, ş, ü
Jeśli chodzi o wymowę, to część liter jest wymawiana tak samo lub prawie tak samo jak w języku polskim. Jednak są i takie, które wymawiamy zupełnie inaczej.
Więc:
a, b, d, e, f, g, i, k, m, n, o, p, s, t, u, z- wymawiamy tak samo jak w j. polskim.
Reszta mniej lub bardziej różni się:
c - brzmi jak polskie dż, jednak trochę w stronę dź-
W zależności od regionu Turcji wymowa może się różnić.
ç - pomiędzy polskim cz a ć.
Również w zależności od regionu mogą występować różnice w wymowie. Jednak nie trzeba się tym przejmować, bo tak czy inaczej będziemy zrozumiani.
Może na początek wystarczy. Resztę wymowy omówię następnym razem.
A na deser kilka słówek.
cam - (dż/dźam) - szyba
ceylan - gazela
cazip - atrakcyjny
çok - (cz/ciok)- dużo, bardzo
kaç - ile
çilek - truskawki
c.d.n.
poniedziałek, 31 października 2011
Język turecki?
Zainstalowałam w końcu turecką czcionkę! Ciekawe, że dopiero teraz to zrobiłam. Już dawno miałam taki zamiar jednak nie wiedziałam jak to zrobić. W końcu się udało! Może to odwlekanie miało związek z moim "odejściem" od języka tureckiego? Przyczyn tego odejścia nie będę tu może teraz rozważać. Teraz powracam. Znowu zaczęłam dawać lekcje tureckiego po dość długiej przerwie. I chociażby z tej okazji należało uzupełnić brak.
Do tej pory używałam zwykłych liter międzynarodowych do zapisania tureckich słów. Można tak oczywiście robić i nie ma w tym nic złego. Dla osoby znającej turecki, tekst będzie zrozumiały. Jednak litery te różnią się. Dlatego w przypadku, gdy ktoś uczy się tego języka nie da się pominąć charakterystycznych dla niego znaków. Skoro już o nich mowa to wyglądają one tak:
ı, ö, ç, ş, ğ, ü, İ
Można je zapisać, jak już wspomniałam jako zwykłe: i, o, c, s, g, u i I, jeśli nie ma się tureckiej czcionki, jednak nie oznacza to, że można ich nie znać ucząc się języka tureckiego.
A może ktoś miałby ochotę tu oto w Cafe Hurriya przeczytać o tajnikach języka tureckiego? Nauczyć się go? Lub przynajmniej "liznąć" nieco by mieć pojęcie??
Do tej pory używałam zwykłych liter międzynarodowych do zapisania tureckich słów. Można tak oczywiście robić i nie ma w tym nic złego. Dla osoby znającej turecki, tekst będzie zrozumiały. Jednak litery te różnią się. Dlatego w przypadku, gdy ktoś uczy się tego języka nie da się pominąć charakterystycznych dla niego znaków. Skoro już o nich mowa to wyglądają one tak:
ı, ö, ç, ş, ğ, ü, İ
Można je zapisać, jak już wspomniałam jako zwykłe: i, o, c, s, g, u i I, jeśli nie ma się tureckiej czcionki, jednak nie oznacza to, że można ich nie znać ucząc się języka tureckiego.
A może ktoś miałby ochotę tu oto w Cafe Hurriya przeczytać o tajnikach języka tureckiego? Nauczyć się go? Lub przynajmniej "liznąć" nieco by mieć pojęcie??
niedziela, 30 października 2011
Mam ochotę to napisać!
W ramach zbliżania się do spełnienia marzeń, po drodze postanowiłam "odhaczyć" pewną wiszącą nade mną sprawę. Mianowicie napisać i obronić (!), nie wspomnę ile zaległą, pracę magisterską. Nic tak nie blokuje na drodze do szczęścia jak niedokończone sprawy.
Można o tym nie myśleć, zepchnąć z powierzchni świadomości, zamieść pod dywan, ale i tak to będzie obecne w każdym kroku, w każdej myśli, w każdym spojrzeniu. Będzie treścią dni i nocy.
Trzeba się uwolnić od balastu jakim są wszelkie zaległości. Można oczywiście odpuścić i to też załatwi sprawę. Ale pozostawi po sobie posmak porażki.
O tak, wiem, że czasem trzeba umieć przegrywać. A wręcz myślę, że nie w ten sposób powinno się do tego podchodzić. Robię to dla siebie. Bo chcę i już. Bo chcę zrealizować plan, którego się wcześniej podjęłam. Bo chcę być konsekwentna choć nie jestem. Bo aby dojść do jakiegoś punktu, trzeba po drodze pokonać różne etapy.
Zresztą... Przecież lubię pisać! Interesuje mnie to, o czym pragnę napisać. Mam entuzjazm. Odczekałam już tyle, że zdążyłam się zregenerować (?). Zdążyłam nabrać rezerwy i świeżego spojrzenia. Mam ochotę to napisać i być z tego dumna. Nie chcę pisać byle jak. Nie lubię robić czegoś z poczucia obowiązku. Wtedy traci to dla mnie sens. Jeśli coś robię to muszę to robić z pasją.
A więc.. mocy przybywaj! Niech każda litera, każde słowo, każda strona będą przepełnione Tobą!
Spraw by pasja mną zawładnęła, by słowa same wypływały niemalże bezwiednie spod moich palców. Spraw by słowa same tworzyły następne i następne, by podążały za sobą lekko i swobodnie tworząc jedną, pełną i doskonałą całość.
Ta całość już istnieje choć jeszcze nie wyłoniła się spod powłoki pozornego nie-istnienia. Z łatwością pokonujemy granicę pomiędzy widzialnym i niewidzialnym. Litery spływają harmonijnym nurtem na ekran monitora. Wystarczy zamknąć oczy by ujrzeć całość.
Leży sobie na biurku pana profesora wyszczerzona w uśmiechu swoich ponad stu stron i pokaźnej bibliografii. Leży szczęśliwa, że dotarła z łatwością na miejsce przeznaczenia. Szczęśliwa, że jest piękna i doceniona. Nie było przeszkód, nie było trudności. Po prostu wypłynęła.
Można o tym nie myśleć, zepchnąć z powierzchni świadomości, zamieść pod dywan, ale i tak to będzie obecne w każdym kroku, w każdej myśli, w każdym spojrzeniu. Będzie treścią dni i nocy.
Trzeba się uwolnić od balastu jakim są wszelkie zaległości. Można oczywiście odpuścić i to też załatwi sprawę. Ale pozostawi po sobie posmak porażki.
O tak, wiem, że czasem trzeba umieć przegrywać. A wręcz myślę, że nie w ten sposób powinno się do tego podchodzić. Robię to dla siebie. Bo chcę i już. Bo chcę zrealizować plan, którego się wcześniej podjęłam. Bo chcę być konsekwentna choć nie jestem. Bo aby dojść do jakiegoś punktu, trzeba po drodze pokonać różne etapy.
Zresztą... Przecież lubię pisać! Interesuje mnie to, o czym pragnę napisać. Mam entuzjazm. Odczekałam już tyle, że zdążyłam się zregenerować (?). Zdążyłam nabrać rezerwy i świeżego spojrzenia. Mam ochotę to napisać i być z tego dumna. Nie chcę pisać byle jak. Nie lubię robić czegoś z poczucia obowiązku. Wtedy traci to dla mnie sens. Jeśli coś robię to muszę to robić z pasją.
A więc.. mocy przybywaj! Niech każda litera, każde słowo, każda strona będą przepełnione Tobą!
Spraw by pasja mną zawładnęła, by słowa same wypływały niemalże bezwiednie spod moich palców. Spraw by słowa same tworzyły następne i następne, by podążały za sobą lekko i swobodnie tworząc jedną, pełną i doskonałą całość.
Ta całość już istnieje choć jeszcze nie wyłoniła się spod powłoki pozornego nie-istnienia. Z łatwością pokonujemy granicę pomiędzy widzialnym i niewidzialnym. Litery spływają harmonijnym nurtem na ekran monitora. Wystarczy zamknąć oczy by ujrzeć całość.
Leży sobie na biurku pana profesora wyszczerzona w uśmiechu swoich ponad stu stron i pokaźnej bibliografii. Leży szczęśliwa, że dotarła z łatwością na miejsce przeznaczenia. Szczęśliwa, że jest piękna i doceniona. Nie było przeszkód, nie było trudności. Po prostu wypłynęła.
poniedziałek, 10 października 2011
Odrodzenie.
Zrzucam starą skórę. W końcu. Powoli.
Moje oczy powoli przyzwyczajają się do wyłaniającej się spod spodu nowej, świeżej, żywej skóry. Odzyskują blask. Tak bardzo przywykły do widoku zużytej skorupy..
Utraciły błysk, utraciły zdolność rozsiewania wrodzonej poświaty.
Teraz Światło.Teraz Siła. Teraz Oddech!
Odzyskane elementy.
Mam moc odradzania się!
Moje oczy powoli przyzwyczajają się do wyłaniającej się spod spodu nowej, świeżej, żywej skóry. Odzyskują blask. Tak bardzo przywykły do widoku zużytej skorupy..
Utraciły błysk, utraciły zdolność rozsiewania wrodzonej poświaty.
Teraz Światło.Teraz Siła. Teraz Oddech!
Odzyskane elementy.
Mam moc odradzania się!
Subskrybuj:
Posty (Atom)